KillerEGG PICO 15mm i 16mm – dwa mikrusy wcale nie na mikre ryby.

 

Dwaj tytułowi bohaterowie to najmniejsze modele woblerów jakie obecnie wykonujemy. Prototypy powstały już dawno, tak dawno że najstarsi górale nie pamiętają, a tak poważniej są to jedne z pierwszych woblerów jakie zaczynaliśmy produkować na większą skalę.

Dlaczego takie kruszyny? Głównie dlatego że zmuszały nas to takiego kroku ryby w akwenach gdzie wędkujemy. Trafiają się dni gdy były zwyczajnie chimeryczne lub żerowały na bardzo drobnym pokarmie przez co wszelkie większe wabik były skutecznie ignorowane.

Płoć, jak się okazuje bierze nie tylko na pinkę 😉 Możemy je skutecznie oszukać najmniejszymi KillerEGG 15mm oraz 16mm.

Zawsze staramy się łowić ryby duże, największe jakie pływają w danym łowisku. Przy okazji prac nad mikrusem okazało się że w grę wchodzą również inne niespinningowe gatunki : krąpie, płocie, kiełbie czy ukleje. Otworzyło to drogę do łowienia ryb w przysłowiowej studni.

To dla nich powstały najmniejsze KilleEGGi. Gdy wszystko zawiedzie są często ostatnią deską ratunku pozwalająca złowić fajne ryby.

Dzisiejsza rzeczywistość nie rozpieszcza, coraz mniej czasu, a jak już uda się wyrwać na ryby to okazuje się że grymaszą i ignorują nasze standardowe wabie…? Zwijać manatki i wracać z podkulonym ogonem bez nawet jednego skubnięcia? Zdecydowanie nie !!! To my musimy dostosować się do aktualnych zachcianek kulinarnych naszego przeciwnika, nie na odwrót. Tak więc powstał KillerEGG 15mm 0.7g oraz jego nieco większy brat 16mm 0.9g. Zaczęliśmy łowić regularnie nawet w dni gdzie ryba teoretycznie nie brała, przyjemniej wszystkim którzy stosowali przynęty normalnych gabarytów.

Krąp zaraz po kleniach i jaziach najczęstsza zdobycz na najmniejsze KillerEGG podczas rzecznego łowienia.

Oprócz niechęci do schodzenia z łowiska o kiju, do prac na naszymi najmniejszymi woblerami skłaniała możliwość łowienia ryb do tej pory uważanych za „niespinningowe”.

Tej wielkości krąpie dają już trochę frajdy podczas holu na delikatnym sprzęcie.

Coraz częściej holowaliśmy ładne krąpie, płocie a nawet kiełbie czy ukleje. Lubimy przełamywać stereotypy.  O ile przy tych malutkich rybkach emocje towarzyszące braniu i walce wywołują raczej śmiech niż strzał adrenaliny to już hol 30cm płoci czy krąpia na delikatnym sprzęcie w nurcie rzeki jest całkiem przyjemnym doznaniem.

Wydawałoby się jedne z ryb całkowicie niedostępnych dla spinningisty, a jednak…

Łowiliśmy na te woblerki dosłownie wszędzie gdzie mieliśmy możliwość. Duże rzeki, małe rzeczki wszelkie możliwe typy łowisk jakie tam występują przelewy, opaski, rafy, zwalone drzewa i pnie, starorzecza, klatki. W każdy słaby dzień nie pozwalały zejść o kiju. Nawet rzeki pstrągowe gdy nasze kropkowańce były zainteresowane drobnym pokarmem i standardowe 4-6cm woblery były ignorowane najmniejsze KillerEGG pozwalały nie zejść z wody zerując.

Kolejny zjadacz najmniejszych KillerEGGów. Na bezrybiu i jazgarz cieszy 🙂

Mały rozmiar nie determinuje łowienia małych ryb, jak już wcześniej zostało napisane te mikrusy powstały z chęci dobrania się do słabo żerujących kleni oraz jazi. Po drodze okazało się że można skutecznie łowić na nie również inne gatunki. Niech Was nie zwiedzie ich mały rozmiar. Te okruszki bardzo chętnie zjadają również całkiem nie małe brzany czy bolenie.

Takie przyłowy to norma. Tego dnia woda wydawała się martwa. Dłubaliśmy więc klenie na najmniejsze woblerki. I nagle bach taka niespodzianka 🙂 63cm rapa połyka KillerEGG 15mm.

Podsumowując są to woblery dla wszystkich tych którzy nie lubią schodzić z wody o kiju. Warto mieć kilka sztuk w pudełku szczególnie gdy startujemy w zawodach, potrafią uratować wędkarza od zaliczenia ZERA.

Paweł Gajowiak

@gajosik

Dodaj komentarz

Podaj wynik *