Cel: Wisła

Naszym celem była Wisła i jej rybostan ze szczególnym uwzględnieniem kleni oraz boleni. Nad wodą meldujemy się popołudniową porą i zamierzamy zostać do zmroku.

Pierwsze ryby na KillerEGGi łowi Artur, mi również udaje się złowić pierwsze rybki tego dnia. Dominują niewielkie klenie.

Od czasu do czasu na KillerEGGi potrafi uderzyć płoć lub krąp. Tym razem krąpiszon chciał zjeść KillerEGG TURBO 27mm 3g.

 

Dużo jeździmy i zmieniamy miejscówki, rybki aktywne ale łowimy tylko małe lub średniej wielkości klenie i jaziki okraszone kilkoma niewielkimi okoniami. Zaliczamy kolejne opaski i główki, w poszukiwaniu czegoś większego. Pogoda mocno słoneczna, żeby nie napisać że ognień leje się z nieba, sytuację ratują bezalkoholowe radlery prosto z zimnej sklepowej lodówki 🙂 i delikatny wietrzyk, niestety niezbyt często dmuchający.

 

Dojeżdżamy do kolejnej główki. Powolutku dochodzimy do szczytu, cisza spokój nic się nie dzieje, zero życia. Od niechcenia i trochę w akcie desperacji zakładam najmniejszego KillerEgga 15mm. Rzut wzdłuż kamieni robię dosłownie 2-3 obroty korbką, branie potężne. Kleniowy Phenix FX 902 pięknie pracuje, a hamulec gra aż miło. Chwila zmagać i niepewności czy cieniutkie druciane kotwiczki dadzą radę i udaje się podebrać dyżurnego bolka sześćdziesiątka. Trochę opad szczeny, KillerEGG 15mm i bolo 62cm.. No ale to juz nie pierwszy raz gdy tego małego paprocha zjada całkiem fajna ryba. @ lata wcześniej miałem wyjazd gdzie trafiłem brzanę również 62cm i klenia 46cm na najmniejszy model woberka jaki produkujemy.

 

 

Tak jak planowaliśmy zostajemy do wieczora, wybór pada na płytka rafkę. Dno twarde kamienisto żwirowe umożliwia w miarę bezpieczne brodzenie w Wiśle. Krótkie spodenki i lekkie buty trekingowe to najlepszy zestaw do brodzenie letnią porą na dużej rzece. Pomiędzy niewielkimi kleniami udaje się wyłuskać kilka fajnych okoni. Wszystkie większe pasiaki łowimy na KillerEGG TURBO 27mm 3g.

 

 

Biorą do zachodu słońca, my również się zwijamy i żegnamy naszą Królową.

Pozdro dla Artura i dzięki za wspólny wyjazd. Relacja powstała dopiero po roku, ale hol bolka i pięknych okoni pamiętam jakbyśmy łowili je wczoraj 🙂

 

@gajosik

Paweł Gajowiak

Dodaj komentarz

Podaj wynik *